Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Odpowiedź do konkursu [x]
Uwaga! W odpowiedzi nie podawaj swoich danych osobowych i kontaktowych. Organizator konkursu skontaktuje się z Tobą jeśli zostaniesz zwycięzcą!


od: 
Zadeklaruj zamówienie produktu
[x]
Liczba sztuk:
Po zatwierdzeniu zamówienia zostaniesz przekierowany na stronę płatności.
zamawia: 
 
Panel

lusiek
Idaredowe szczęście

offlinelusiek blog budowlany - wyślij wiadomość - OBSERWUJ | Blog budowlany
Projekt: DOM W IDAREDACH
105532 odwiedzin | wpisów: 183, komentarzy: 1598, obserwuje: 281

Zielono mi!

autor: lusiek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Zazieleniło się na naszym tarasie. Na razie dość skromnie bo Excel mnie wyśmiał jak zaczęłam szaleć na zakupach ogrodniczych. Ech, ileż to pięknych roślin można kupić w takim sklepie ogrodniczym albo w szkółce! O matulu, można dostać oczopląsu i zawrotu głowy! Człowiek się ślini jak mysz do sera, micha mu się cieszy jakby co najmniej 6 strzelił w totka. I, rzecz jasna, wszystko chciałby mieć w swoim ogrodzie!

Czy ogród nie brzmi zbyt szumnie w odniesieniu do całych 7 arów, na których stoi dom, usytuowany jest podjazd i dwa tarasy? Wydaje mi się, że może brzmi ciut zabawnie ale dla nas te nasze 7 arów to w zupełności wystarczająca działka. Zwłaszcza dla mnie - obsługiwaczki sprzętu koszącego, którego, nota bene, jeszcze Księgowy mi nie zakupił ;)

A wracając do szału zakupów - już, "już byłam w ogródku, już witałam się z gąską", czy tam inną jemiołą ;) aż tu nagle jak Excel nie wyskoczy z krzaczorów, jak nie wrzaśnie na mnie litanią słów, której dama powtarzać nie powinna, wszakże taką łaciną podwórkową się brzydzi! Excel niestety, pospołu z Księgowym, wybili mi z głowy plany upiększania naszego ogrodu!

Że też Księgowemu nie przeszkadza brak trawy? Za chwilę Chłopaki zaczną mi zliczać zużycie wody, której przecież nie przelewam ot tak, a wylewam na trawnik, którego ciągle nie ma. Ale skoro ma być to potrzebuje sporo wilgoci. Ło matko! A co jeśli zaczną oszczędzać wodę na mnie? Koniec wylegiwania w wannie pełnej gorącej wody, koniec długich pryszniców... Będę musiała po rosie biegać boso i kąpać się w letnim deszczu? No fajnie, ale u nas już dawno deszczu i rosy nikt nie widział. 

Dobra, skłamałam. Wczoraj padał deszcz - ależ byłam szczęśliwa, niestety do czasu aż nie wpadłam na głupi pomysł sprawdzenia jak głęboko ziemia jest wilgotna. Cały centymetr! No szał! I niestety musiałam podlewać trawnik. Rano, o 5!, również. I dziś znów padało, ale nie napadało tyle, żebym nie musiała wieczorem podlewać nieszczęsnego trawnika. Chyba trzeba będzie zainwestować w jakiś system nawadniania, nie koniecznie składający się z węża ogrodowego zakończonego operatorem w mojej skromnej osobie. 

W tarasowych donicach posadziłam lawendę, którą uwielbiam. Kiedyś dosadzę do niej trawy ozdobne, może jeszcze coś ładnego. 

A przed domem marzą mi się kolorowe berberysy, kula bukszpanu, kilka stożków jakichś iglastych i trawy. Dużo różnych traw. Nawet nie miałam pojęcia jakie piękne mogą być trawy. Kolorowe, różnych wysokości i o różnych, czasem bardzo ciekawych, liściach. 

Krzaczki porzeczek, borówek i agrestu też są na mojej liście, chwilowo obciętej przez niezastąpiony duet Księgowy - Excel!

To na początek, efekty tygodniowego podlewania trawnika... I taras - jeszcze nieskończony, ale nareszcie zaczęty. 








 


O rety! Krety!!!

autor: lusiek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Prace w ogrodzie trwają! Ogrodnicy osadzili donice i stopnie przy tarasie, wyrównali i wywalcowali ziemię a  rano pojawiły się dwa kopce kreta! Masakra! Już myślałam, że pozbyliśmy się dziada na dobre a tu taka niespodzianka. 

Nie muszę chyba pisać jak wściekła byłam. Jeśli mój wkurw można zmierzyć w skali od 1 do 10 to było to mocne 90!

Naszej Tośce widać to się też nie spodobało bo postanowiła upolować kreta.

Kiedyś już jej się to udało i był spokój. Do teraz, bo nagle wrócił.

Tosia z ogromnym zapałem podjęła walkę z krecią robotą! 

Nie wiem tylko czy ogrodnicy się ucieszą z efektów jej pracy ;)


Ja bym się osobiście wkurzyła, ale co poradzić na instynkt łowcy? Mam nadzieję, że te akcje nie będą się powtarzać i pan kret znajdzie sobie lepszą miejscówkę. Dodam, że kupiłam solarny odstraszacz kretów. Jak na razie, co prawda mnie nie odstraszał, ale lekko irytował. Miało toto wydawać niemalże niesłyszalne dźwięki a piszczy w nocy tak, że w sypialni słychać. A że wydaje to dźwięk z tą samą częstotliwością to spać nie daje. podobnie jak wszelkiej maści tykające zegary! No weź człowieku zaśnij jak wkurzony czekasz na kolejne "piii" albo "tyk"! No nie ma szans! Nie, ja wcale nie potrzebuję idealnej ciszy do spania (aczkolwiek jak gdyby była możliwość to nie pogardzę ;)) ale nie potrafię znieść jednostajnych, miarowych dźwięków! podświadomie czekam na kolejne "pii", "tyk".

Dobrze, że Księgowy chrapie mało rytmicznie ;) 





Dzień dziecka

autor: lusiek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »


Nareszcie są. Zamawiane w kwietniu. Miały być przed ogrodnikiem, początkiem maja! Są w czerwcu, w Dzień dziecka. Przed ogrodnikiem! Bo ogrodnik miał być w maju! W połowie maja! W drugiej połowie! 29 we wtorek... Będzie 4 czerwca, w poniedziałek... Mam nadzieję

Ech.... Maj to nie jest mój ulubiony miesiąc. Rok temu też maj nie był dla nas łaskawy.

Voila Donice! Jak malowane 



Nadszedł ten moment kiedy trzeba coś zmienić

autor: lusiek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

W końcu, po prawie 8 miesiącach mieszkania bez firanek nadszedł czas aby je kupić. 

Sprawa prosta, wchodzisz do sklepu wybierasz, płacisz, za kilka dni odbierasz uszyte, gotowe firany, wieszasz i jest pięknie. 

Więc, (nie zaczyna się zdania od więc!!!), idę do sklepu, oglądam i... tyle jest pięknych firan, że chciałoby się kupić kilkanaście rożnych modeli. Ale za uszami słyszysz głos Excela - Ani mi się waż!

Więc pokornie, cichutko stoją i sprawdzam ceny. Zakres dość rozpięty, trzeba wybrać opcję tańszą, średnią i droższą. Cena uzgodniona zarówno z Excelem jak i z Księgowym! Jest sukces. Teraz tylko szybka decyzja KTÓRE!

No i porażka na starcie. Nie wiem. Przyzwyczaiłam się do pustych okien, do tego, że oglądam świat. Nic mi się nie podoba, a firanki jakieś mieć trzeba. Nie będzie tui muszą być firany!

Działka obok nas ma nowego właściciela, który planuje budowę, wiec  nie ma wyboru - trzeba troszkę przysłonić nasze życie prywatne. 

Nie wiem jakie firanki by mi pasowały w salonie i jadalni - białe gładkie, a może w lekko szarym kolorze przeźroczyste? Z połyskiem czy matowe? 

Zabrakło mi wyobraźni. Może ktoś potrafi jakoś tę moją i Księgowego wyobraźnię pobudzić do pracy?!






Statystyki mojabudowa.pl
Liczba blogów:43266
Liczba wpisów:201896
Liczba komentarzy:854919
Liczba zdjęć:741223
Użytkownicy online:461