Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Odpowiedź do konkursu [x]
Uwaga! W odpowiedzi nie podawaj swoich danych osobowych i kontaktowych. Organizator konkursu skontaktuje się z Tobą jeśli zostaniesz zwycięzcą!


od: 
Zadeklaruj zamówienie produktu
[x]
Liczba sztuk:
Po zatwierdzeniu zamówienia zostaniesz przekierowany na stronę płatności.
zamawia: 
 
Panel

lusiek
Idaredowe szczęście

offlinelusiek blog budowlany - wyślij wiadomość - OBSERWUJ | Blog budowlany
Projekt: DOM W IDAREDACH
90355 odwiedzin | wpisów: 178, komentarzy: 1547, obserwuje: 274

Gdzie diabeł nie może...

autor: lusiek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Prosi kobieta (krucha istota) swojego Księgowego o to żeby zajrzał do spłuczki - no, coś mi się tam nie podoba, czemu ten jeden przycisk tak dziwnie się zachowuje? Prosi raz, drugi... Księgowy problemu nie widzi. Kobieta widzi i słyszy! Ale nie wie jak się do rzeczonej spłuczki dostać. Zachciało mi się jakichś geberitów, a trzeba było zwykły poczciwy dolnopłuk kupić. No trza było!

Ale marzyły się eleganckie łazienki, półeczki nad spłuczką! Chciałaś to masz! No chciałam...

Spłuczkowe przyciski nie dają mi spać po nocach, nie żeby mnie jakoś budziły wydając dziwne dźwięki, ale nie dają zasnąć. Dwie trudne noce i męska decyzja. Ryzyk fizyk! Uda się albo nie uda! Chwila majstrowania przy przyciskach i pyk! Jest otworzyłam. Tylko co z tym zrobić. Pomacałam, posprawdzałam i ... EUREKA! Po prostu majster za mocno dokręcił jeden dzyndzel od przycisku, ten który powoduje spuszczanie wody!

Działa! No to rzutem na taśmę, sprawdzę sobie dolną spłuczkę. A co! Tam akurat niby wszystko ok, ale...licho nie śpi 

Hmmm, no szkoda, ta spłuczka działa bez zarzutów, i te wszystkie dzyndzle są odpowiednio wkręcone. Więcej spłuczek w domu nie mam, muszę znaleźć sobie jakieś zajęci! Tylko co tu naprawiać w nowiutkim domu? 

PS. Jakby ktoś miał zepsutą spłuczkę Geberita to służę pomocą. Tylko nie ta spektakularnie zepsutą, tak żeby wystarczyło coś powkręcać, poodkręcać.

A może powinnam zacząć produkować stelaże i spłuczki? Takie nic a tyle za to trzeba zapłacić ;)





2018

autor: lusiek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Pierwsze święta, wyczekiwane już za nami... Jakoś tak zleciały niemalże niepostrzeżenie. 

Było całkiem miło. Powiem szczerze, że z różnych względów obawiałam się, że atmosfera może być napięta ale wszystko udało się świetnie. 

Tradycyjnie obskoczyliśmy 2 Wigilie, u jednych i drugich rodziców. Boże Narodzenie za to odbyło się u nas. Taka mała rodzinna nasiadówka - bagatela 15 osób (gdyby byli wszyscy byłoby ok 20). 

Po świętach szybki wyjazd do stolicy, rozpakowanie walizki, szybki sen, pakowanie walizki i wyjazd na Sylwestra.

Ech co to miała być za impreza...

Rodzinna, sympatyczna  - ok. 10 osób dorosłych i 12 dzieci. No ale jak to zwykle bywa, jak człowiek coś zaplanuje - większość rodziny zmogła jelitówka... My się trzymamy - przynajmniej na razie ;)

Impreza okazała się dość kameralna ale całkiem sympatyczna!

A skoro już o imprezach - w sobotę czeka nas ostatnia parapetówka! A potem już tylko leniwe weekendy, pełne błogiego odpoczynku.

Ten odpoczynek jest nam wszystkim chyba potrzebny. Takie lenistwo, nicnierobienie, spokój.

Mnie oczywiście do pełnego odpoczynku brakuje kilku rzeczy ale jakoś będę musiała to rozwiązać.

Nie ukrywam, że liczę na Wasze podpowiedzi.

1. Marzy mi się suszarka kondensacyjna do ubrań. 

2. Odkurzacz automatyczny też mi się marzy.

3. Ekspres do kawy również ;)

I tu moja prośba o pomoc: 

1. dobra, niedroga suszarka (Tak, kochany Excelu, wiem, wszystko jest za drogie!) to:................................................

2. dobry niedrogi odkurzacz automatyczny (też nie ma takich, które cenowo zadowolą Excela - cóż może jakoś to przebrniemy - z fochem ostatecznie) to:....................................

3. Ekspres automatyczny z dozownikiem mleka.... w cenie najlepiej 3-cyfrowej, który ma sporą moc i ok. 15 barów, to:...................................................................................................... (ech, to chyba będzie jeszcze długo w sferze marzeń).

Teraz jeszcze jedna prośba: jak przekonać Excela i Księgowego, że przynajmniej jedna z tych rzeczy jest nam niezbędna do życia! No mnie jest. Każda! Ale obawiam się, że moi mężczyźni uważają, że da się bez tego wszystkiego żyć. A nawet więcej, że są ważniejsze wydatki niż takie zbytki!

Mogłabym ich spić jakimś dobrym alkoholem, ale z doświadczenia wiem, że kiedyś wytrzeźwieją i mogą być z tej akcji jeszcze większe kłopoty (boję się, że w stanie upojenia musieliby być dość długo - najlepiej na zawsze - żeby się nie zorientować, ale to pociąga za sobą ogromne koszta (na alkohol) - którym na 100% moja pensja nie podoła!).

Co robić? Jak żyć?

Pocieszam się tym, że Księgowemu się zmieni w tym roku cyferka z 3 na 4... I może wtedy będę mieć wymówkę, że kupiłam mu na urodziny suszarkę albo odkurzacz.... Tylko kurcze, musiałabym czekać do grudnia, a ja czekać nie lubię. Ło matko, toż to caluśki rok!

Za rok i kilka dni przejdę przez próg 40-latek i mogłabym na przykład na urodziny chcieć dostać suszarkę albo ekspres albo odkurzacz... Tylko podejrzewam, że Księgowy stwierdzi, ze narzekałam na praktyczne prezenty, jakieś kwiatki mi się marzyły, perfumy, kolacje... i ugotuje mi spaghetti...

Mam rok na to by przekonać Księgowego, że praktyczne prezenty są ok!

Trzymajcie kciuki i czekam na podpowiedzi.

PS. W Nowym Roku życzę Wam samych pomyślności, uśmiechu, radości i spełnienia marzeń!







Dom na święta DEKORACJE

autor: lusiek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »


Jak tu udekorować dom na święta jak wszystko nowe i żal wbić gwoździa czy przykleić taśmę...

No ale ja nie byłabym sobą gdybym jakimś cudem nie "obświęciła" domu. Bez gwoździ i bez taśmy. Honor uratowały mi przyssawki!

Tak takie najzwyklejsze przyssawki kupione u chińczyka za marne grosze.

Choinka już stoi odświętnie ubrana. Albo jak kto woli: kiczowata, niemodna, brzydka...

powiem Wam w tajemnicy, że taką kocham najbardziej. Jak u Babci, kolorowa, obwieszona ozdobami wykonanymi własnoręcznie, z mnóstwem kolorowych (obowiązkowo niemrugających) światełek z połyskującą brokatem gwiazdą na szczycie! Tak wiem kicz jak ta lala! Ale jaki uroczy jaki sentymentalny. Przypominają mi się Wigilie u mojej najukochańszej Babci... w małym drewnianym domu, w ciasnocie, upale bo wszystkie potrawy gotowały się na kaflowej kuchni, w dźwiękach fałszowanych rodzinnie kolęd, bez zadęcia, bez popisywania się i bez licytacji kto ma ładniejsze, modniejsze... Nie było modnych choinek - każdy miał podobne bombki, wszyscy mieli albo żywą albo sztuczną rzadką i sypiącą się choinkę. A jak pachniało! Kapustą z grochem i grzybami, i olejem lnianym (wcinałam olej lniany na długo przedtem zanim stał się modny). I słodkie racuchy! Uwielbialiśmy je wszyscy. Nigdy tak nie smakowały jak właśnie w Wigilię u Babci. 

A barszcz z uszkami - najprawdziwszymi lepionymi rodzinnie u Babci w domu. Z samymi grzybami - kominkami, zwanymi lejkowcami dętymi. Co to była za uczta. Teraz już tylko uszka z prawdziwków i podgrzybków. Tutaj gdzie mieszkam w lasach nie spotkałam kominków... A szkoda. Nakarmiłabym takimi uszkami Księgowego - znanego w okolicy uszkożercę.

I ten nieznośny, okropny karp, który miał więcej ości niż mięsa i którego należało choćby kawałek zjeść... 

Najbardziej brakuje mi rodzinnego śpiewania kolęd, przekręcanie niektórych słów, żeby pasowały do naszej rodziny... Nigdy nie śpiewaliśmy " Anieli grają, króle witają..." a zawsze "Anielci grają..." - dziś anieli grają mojej Anielci, mojej Babci...A grają Jej tak pięknie jak pięknie kiczowata jest moja choinka! I zawsze taka będzie sielska-wiejska.

Ależ się zrobiłam sentymentalna. To chyba wiek już się zaczyna upominać o moją pamięć ;)

Wracając do świątecznych dekoracji: uwielbiam je robić sama.

Spora część ozdób na naszej choince to dzieła Małolaty i Juniorki, kilka moich.

Lampiony, skandynawskie gnomy, gwiazdy w oknach i wieniec na drzwiach to moje "dzieła".

Dzieła oczywiście z przymrużeniem oka, ale mnie cieszą i moje "nawet otwarte" oczy też.

Ponieważ nie odważyłam się w nowiuśkie drzwi wbić jakiegoś gwoździka, musiałam wykombinować jak na nich zawiesić wieniec, który temi ręcami zmajstrowałam. A skoro dałam radę zmajstrować wieniec to i sposób zawieszenia tegoż też trzeba było wymyślić. Teraz pozostaje mi wykombinować jak ładnie te zawieszki zamaskować. Po głowie chodzi mi kokarda, ale też jakaś fajna śnieżynka. Hand made oczywiście ;)

I chyba jeszcze raz, tuż przed przybyciem gości upiekę pierniczki, żeby pachniało w całym domu świętami... I nie będzie to piernikowy domek - jeden już upiekłam, od tygodnia czeka na dekorację. Chyba wolę budować domy niż je piec ;)

Wesołych świąt! Pełnych pięknych zapachów, uwodzicielskich smaków, głośnych śpiewów, tęczowych kolorów i rodzinnego spokoju! Radości i zdrowia Kochani! Bez tego nie byłoby naszych wymarzonych, najpiękniejszych domów!!!

To nasze pierwsze święta w naszych Idaredach - muszą być magiczne!!





Skandynawskie klimaty

autor: lusiek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Zbliżają się święta, więc zapewne każda z nas marzy o zastępie skrzatów, które by pomogły przy porządkach. Banalnie proste! Można je sobie zrobić.

U nas zamieszkały właśnie dwa. Lada dzień wprowadzi się cała rodzinka Scandinavian Gnome.

Witamy pomocników na pokładzie.

Mam nadzieję, że będą bardzo pomocne i pracowite! 


Statystyki mojabudowa.pl
Liczba blogów:38500
Liczba wpisów:197461
Liczba komentarzy:838613
Liczba zdjęć:721330
Użytkownicy online:439
Pow. użytkowa: 91.4 m²
Pow. użytkowa: 99.9 m²
Pow. użytkowa: 114.2 m²
Pow. użytkowa: 151.3 m²