Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Odpowiedź do konkursu [x]
Uwaga! W odpowiedzi nie podawaj swoich danych osobowych i kontaktowych. Organizator konkursu skontaktuje się z Tobą jeśli zostaniesz zwycięzcą!


od: 
Zadeklaruj zamówienie produktu
[x]
Liczba sztuk:
Po zatwierdzeniu zamówienia zostaniesz przekierowany na stronę płatności.
zamawia: 
 
Panel

lusiek
Idaredowe szczęście

offlinelusiek blog budowlany - wyślij wiadomość - OBSERWUJ | Blog budowlany
Projekt: DOM W IDAREDACH
99951 odwiedzin | wpisów: 180, komentarzy: 1581, obserwuje: 278

Nadszedł ten moment kiedy trzeba coś zmienić

autor: lusiek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

W końcu, po prawie 8 miesiącach mieszkania bez firanek nadszedł czas aby je kupić. 

Sprawa prosta, wchodzisz do sklepu wybierasz, płacisz, za kilka dni odbierasz uszyte, gotowe firany, wieszasz i jest pięknie. 

Więc, (nie zaczyna się zdania od więc!!!), idę do sklepu, oglądam i... tyle jest pięknych firan, że chciałoby się kupić kilkanaście rożnych modeli. Ale za uszami słyszysz głos Excela - Ani mi się waż!

Więc pokornie, cichutko stoją i sprawdzam ceny. Zakres dość rozpięty, trzeba wybrać opcję tańszą, średnią i droższą. Cena uzgodniona zarówno z Excelem jak i z Księgowym! Jest sukces. Teraz tylko szybka decyzja KTÓRE!

No i porażka na starcie. Nie wiem. Przyzwyczaiłam się do pustych okien, do tego, że oglądam świat. Nic mi się nie podoba, a firanki jakieś mieć trzeba. Nie będzie tui muszą być firany!

Działka obok nas ma nowego właściciela, który planuje budowę, wiec  nie ma wyboru - trzeba troszkę przysłonić nasze życie prywatne. 

Nie wiem jakie firanki by mi pasowały w salonie i jadalni - białe gładkie, a może w lekko szarym kolorze przeźroczyste? Z połyskiem czy matowe? 

Zabrakło mi wyobraźni. Może ktoś potrafi jakoś tę moją i Księgowego wyobraźnię pobudzić do pracy?!






Ogród

autor: lusiek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Ojj dawno mnie tutaj nie było...

Mieszkanie w Idaredach sprawia taką radość, że nie chce się nawet włączać komputera ;)

A tak poważnie, brak czasu powoduje, że choć człowiek bardzo chce to nie ma jak. Ale obiecuję się poprawić!

Ogród, główny temat tego posta, nie bez powodu! Otóż, powzięliśmy decyzję, że musi się nim zająć fachowiec. Bo ileż można grabiami walczyć z kamieniami? No ile? Walczyłam całą jesień, przez całą zimę wierzyłam, że tę batalię wygrałam... aż do wiosny miałam tę wiarę w sobie. Wiosną śnieg stopniał, deszcz ziemie zmoczył i ... wylazły te kamienie do góry.

Więc, jak tylko pogoda pozwoliła, to grabie w dłoń i hejże na kamienie!!!! Poddałam się, nie dam rady, moje dłonie nie chcą już nawet myśleć o grabieniu... Dość, koniec, szluz!

Potrzebny nam ktoś, kto zrobi ten trawnik za nas. 

Miało być ambitnie, rośliny, warzywniak, piękne COŚ na wejściu, ale nie wiem co bym chciała zasadzić w moim ogrodzie. Tuje odpadają bo ... wiecie kiedy się sadzi tuje? Kiedy sąsiedzi  to... (tutaj należy wstawić słówko do rymu).

Marzy mi się piękny, w miarę bezobsługowy ogród - nie, nie chodzi mi o system nawadniania bo to jest poza zasięgiem naszego Excela, a już i tak jest dość mocno nadwyrężony. Chodzi mi raczej o rośliny, które nie będą oczekiwać ode mnie zbyt wiele i będą ładne. Nie przepadam za iglakami, więc wszelkie tuje, cisy, sosny czy inne świerki odpadają. 

Po nocach śnię o pięknej, kwitnącej bugenwilli, wysokich kolorowych trawach, krzewach owocowych, warzywniaku pełnym aromatycznych ziół... i są to miłe sny. Koszmar przychodzi w momencie jak pomyślę, że trzeba przy tym pracować a ja serdecznie nie znoszę grzebania w ziemi.

Dlatego wspólnie z Księgowym i Excelem, ustaliliśmy, że na początek zrobimy trawnik - może przyjdzie czas, w którym dojrzeję do obsługi roślinności (prócz rzecz jasna koszenia trawy, bo to będzie moje zadanie - Księgowy ma alergię; nieźle się facet ustawił w życiu!) Może i uda mi się zdecydować co bym chciała w tym ogrodzie posadzić.  Większość roślin nie chce rosnąć w naszym klimacie - a było budować Idaredy w takim lodowatym klimacie? Nie można było gdzieś na południu Chorwacji? Na Peljescu na przykład? Albo koło Dubrownika? 

Człowiek to tyle głupot musi w życiu narobić ;)

A wracając do ogrodu - o ile 7 arów z domem, podjazdem i tarasami wybrukowanymi można nazywać ogrodem - POMOCY!!!

Wspomóżcie koleżankę w biedzie, bo tylko na Was mogę liczyć! Księgowemu i Excelowi wygląd naszego obecnego ogrodu zbytnio nie przeszkadza - może dlatego, że szykują się kolejne wydatki? hmmm

Pomożecie?



Gdzie diabeł nie może...

autor: lusiek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Prosi kobieta (krucha istota) swojego Księgowego o to żeby zajrzał do spłuczki - no, coś mi się tam nie podoba, czemu ten jeden przycisk tak dziwnie się zachowuje? Prosi raz, drugi... Księgowy problemu nie widzi. Kobieta widzi i słyszy! Ale nie wie jak się do rzeczonej spłuczki dostać. Zachciało mi się jakichś geberitów, a trzeba było zwykły poczciwy dolnopłuk kupić. No trza było!

Ale marzyły się eleganckie łazienki, półeczki nad spłuczką! Chciałaś to masz! No chciałam...

Spłuczkowe przyciski nie dają mi spać po nocach, nie żeby mnie jakoś budziły wydając dziwne dźwięki, ale nie dają zasnąć. Dwie trudne noce i męska decyzja. Ryzyk fizyk! Uda się albo nie uda! Chwila majstrowania przy przyciskach i pyk! Jest otworzyłam. Tylko co z tym zrobić. Pomacałam, posprawdzałam i ... EUREKA! Po prostu majster za mocno dokręcił jeden dzyndzel od przycisku, ten który powoduje spuszczanie wody!

Działa! No to rzutem na taśmę, sprawdzę sobie dolną spłuczkę. A co! Tam akurat niby wszystko ok, ale...licho nie śpi 

Hmmm, no szkoda, ta spłuczka działa bez zarzutów, i te wszystkie dzyndzle są odpowiednio wkręcone. Więcej spłuczek w domu nie mam, muszę znaleźć sobie jakieś zajęci! Tylko co tu naprawiać w nowiutkim domu? 

PS. Jakby ktoś miał zepsutą spłuczkę Geberita to służę pomocą. Tylko nie ta spektakularnie zepsutą, tak żeby wystarczyło coś powkręcać, poodkręcać.

A może powinnam zacząć produkować stelaże i spłuczki? Takie nic a tyle za to trzeba zapłacić ;)





2018

autor: lusiek blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Pierwsze święta, wyczekiwane już za nami... Jakoś tak zleciały niemalże niepostrzeżenie. 

Było całkiem miło. Powiem szczerze, że z różnych względów obawiałam się, że atmosfera może być napięta ale wszystko udało się świetnie. 

Tradycyjnie obskoczyliśmy 2 Wigilie, u jednych i drugich rodziców. Boże Narodzenie za to odbyło się u nas. Taka mała rodzinna nasiadówka - bagatela 15 osób (gdyby byli wszyscy byłoby ok 20). 

Po świętach szybki wyjazd do stolicy, rozpakowanie walizki, szybki sen, pakowanie walizki i wyjazd na Sylwestra.

Ech co to miała być za impreza...

Rodzinna, sympatyczna  - ok. 10 osób dorosłych i 12 dzieci. No ale jak to zwykle bywa, jak człowiek coś zaplanuje - większość rodziny zmogła jelitówka... My się trzymamy - przynajmniej na razie ;)

Impreza okazała się dość kameralna ale całkiem sympatyczna!

A skoro już o imprezach - w sobotę czeka nas ostatnia parapetówka! A potem już tylko leniwe weekendy, pełne błogiego odpoczynku.

Ten odpoczynek jest nam wszystkim chyba potrzebny. Takie lenistwo, nicnierobienie, spokój.

Mnie oczywiście do pełnego odpoczynku brakuje kilku rzeczy ale jakoś będę musiała to rozwiązać.

Nie ukrywam, że liczę na Wasze podpowiedzi.

1. Marzy mi się suszarka kondensacyjna do ubrań. 

2. Odkurzacz automatyczny też mi się marzy.

3. Ekspres do kawy również ;)

I tu moja prośba o pomoc: 

1. dobra, niedroga suszarka (Tak, kochany Excelu, wiem, wszystko jest za drogie!) to:................................................

2. dobry niedrogi odkurzacz automatyczny (też nie ma takich, które cenowo zadowolą Excela - cóż może jakoś to przebrniemy - z fochem ostatecznie) to:....................................

3. Ekspres automatyczny z dozownikiem mleka.... w cenie najlepiej 3-cyfrowej, który ma sporą moc i ok. 15 barów, to:...................................................................................................... (ech, to chyba będzie jeszcze długo w sferze marzeń).

Teraz jeszcze jedna prośba: jak przekonać Excela i Księgowego, że przynajmniej jedna z tych rzeczy jest nam niezbędna do życia! No mnie jest. Każda! Ale obawiam się, że moi mężczyźni uważają, że da się bez tego wszystkiego żyć. A nawet więcej, że są ważniejsze wydatki niż takie zbytki!

Mogłabym ich spić jakimś dobrym alkoholem, ale z doświadczenia wiem, że kiedyś wytrzeźwieją i mogą być z tej akcji jeszcze większe kłopoty (boję się, że w stanie upojenia musieliby być dość długo - najlepiej na zawsze - żeby się nie zorientować, ale to pociąga za sobą ogromne koszta (na alkohol) - którym na 100% moja pensja nie podoła!).

Co robić? Jak żyć?

Pocieszam się tym, że Księgowemu się zmieni w tym roku cyferka z 3 na 4... I może wtedy będę mieć wymówkę, że kupiłam mu na urodziny suszarkę albo odkurzacz.... Tylko kurcze, musiałabym czekać do grudnia, a ja czekać nie lubię. Ło matko, toż to caluśki rok!

Za rok i kilka dni przejdę przez próg 40-latek i mogłabym na przykład na urodziny chcieć dostać suszarkę albo ekspres albo odkurzacz... Tylko podejrzewam, że Księgowy stwierdzi, ze narzekałam na praktyczne prezenty, jakieś kwiatki mi się marzyły, perfumy, kolacje... i ugotuje mi spaghetti...

Mam rok na to by przekonać Księgowego, że praktyczne prezenty są ok!

Trzymajcie kciuki i czekam na podpowiedzi.

PS. W Nowym Roku życzę Wam samych pomyślności, uśmiechu, radości i spełnienia marzeń!







Statystyki mojabudowa.pl
Liczba blogów:41765
Liczba wpisów:200200
Liczba komentarzy:849794
Liczba zdjęć:734136
Użytkownicy online:421
Pow. użytkowa: 130.4 m²
Pow. użytkowa: 203.1 m²
Pow. użytkowa: 95.8 m²
Pow. użytkowa: 103.4 m²